Prawdziwe espresso, nie atrapa
20 bar to standard kawiarniany — ten sam ekstrakt cremy, ten sam profil aromatyczny co z domowego ekspresu. 9-12 bar to naciąganie. Kawomir tłoczy 20.
Espresso 20 bar w kabinie TIR-a, na masce auta na MOP-ie, nad jeziorem o 5:00. Akumulator 7500 mAh, grzeje wodę do 92°C, działa z kapsułkami Nespresso, Dolce Gusto i mieloną. Dwie minuty od wciśnięcia przycisku do kubka.
Kawomir nie został zaprojektowany do kuchni. Wsiada z Tobą do auta, na zjazd pod Pyrzowicami, na maskę auta na MOP-ie, do kampera o świcie.
Kierowcy zostawiają pierwsze espresso na blacie w domu. Vanlife pakuje pol kosza ekwipunku, a kawę kupuje na stacji za 9 zł kubek. Ojciec budzi się o 4:30 i pije rozpuszczalną z czajnika hotelowego. Rytuał, który dawał dzień, został w kuchni.
Kawomir to nie zabawka turystyczna. To kompaktowy ekspres ciśnieniowy z grzałką i akumulatorem, zaprojektowany do warunków drogowych.
20 bar to standard kawiarniany — ten sam ekstrakt cremy, ten sam profil aromatyczny co z domowego ekspresu. 9-12 bar to naciąganie. Kawomir tłoczy 20.
Własna grzałka na baterii. Ładujesz raz, parzysz 5-7 espresso. Bez powerbanka, bez kabla. Zasilanie 12V z auta opcjonalne.
Kapsułki Nespresso, Dolce Gusto i mielona kawa — przełącznik na obudowie. Jedno urządzenie, trzy formaty. Bierzesz to, co masz pod ręką.
Mieści się w schowku auta, plecaku, kieszeni kabiny. Wymiary 7×7×17 cm. Bardziej kompaktowy niż butelka 0,5 l, lżejszy niż laptop.
Bez przedłużaczy, bez gniazdka, bez stacji. Trzy ruchy i stoisz z kubkiem na masce auta.
Wsuwasz kapsułkę Nespresso lub mieloną kawę do komory, dolewasz wodę do zbiornika 80 ml. Wszystko mieści się pod jedną pokrywą.
15 sekund
Akumulator 7500 mAh nagrzewa wodę do 92°C — tej samej, co w stacjonarnym ekspresie. Kontrolka miga bursztynowo, gdy gotowe.
90 sekund
Trzymasz kubek pod dyszą, pociągasz za dźwignię — 20 bar przeciska wodę przez kapsułkę. 30 ml espresso z cremą, w trasie.
20 sekundKawomir nie jest dla biura. Jest dla tych, którzy zaczynają dzień, gdy reszta świata śpi.
Niemcy, Belgia, Holandia. Wstajesz o 4:30 w kabinie. MOP-y zamknięte, automaty zepsute. Kawomir mieści się obok śpiwora — pierwsze espresso, zanim wjedziesz na A2.
Bieszczady, Mazury, Bałtyk. Pakujesz kamper na 5 dni — woda, gaz, śpiwór. Kawomir zajmuje miejsce kubka. Espresso o 5:00 nad jeziorem, bez palnika i czajnika.
Dom, dzieci śpią, wyjazd 5:00 do klienta w Łodzi. Robisz kawę w kuchni — chłodna do 7:00. Kawomir w torbie laptopowej parzy świeże espresso na parkingu klienta.
Termos, automat na MOP-ie, kawa rozpuszczalna z hotelowego czajnika. Tak wygląda alternatywa.
Wszystko, czego potrzebujesz, żeby zaparzyć pierwsze espresso jeszcze przed pierwszym wyjazdem.
Opinie zebrane od kierowców, vanlife i ojców pracujących w trasie. Bez retuszu.
W trasie po Niemczech było już 7 rano i nadal jechałem na herbacie z termosu. Kawomir mam teraz pod ręką w kabinie. Espresso jak z domu, w dwie minuty na MOP-ie pod Hanowerem.
Pakuję kamper na 7 dni nad jeziorem — Kawomir zajął miejsce kubka termicznego. Czterech znajomych dostało espresso o 5:30 nad wodą, zanim ktokolwiek zarzucił wędkę. Lepsza inwestycja niż palnik gazowy.
Wstaję o 4:45, dzieci śpią, jadę do klienta w Poznaniu. Kiedyś robiłem kawę w kuchni — letnia po godzinie jazdy. Teraz Kawomir jest w torbie z laptopem. Świeże espresso na parkingu klienta o 7:00. Inny dzień.
Pełen zestaw, gotowy do użycia od pierwszej minuty po rozpakowaniu. Bez kupowania adapterów osobno.